|
Sexy Moves to arcyzmysłowe zajęcia taneczne dla kobiet.
Na godzinę zamieniasz się w artystkę rewiową, a przy okazji dobrej zabawy gubisz kalorie i poprawiasz kondycję. Spokojnie! Na zajęciach nie rozrzucasz bielizny, za to uczysz się poruszać uwodzicielsko i zyskujesz pewność siebie.
A to oznacza, że na zajęciach nie będzie nudnych przysiadów, pompek i brzuszków. Zamiast tego kocie ruchy i dużo zmysłowego tańca. Jeśli nie lubisz chodzić na siłownię, to coś dla Ciebie!
Erotic Dance to prócz dobrej zabawy rodzaj terapii dla nieśmiałych. Na każde kolejne zajęcia kobiety przychodzą coraz bardziej rozluźnione i swobodne . Choć pierwsza lekcja może być trudna, bo trzeba przełamać nie tylko opór ciała, nieprzyzwyczajonego do regularnych ćwiczeń, ale także wstyd. I okazuje się, że to wcale nie takie straszne. Dziewczyny szybko nabierają pewności siebie, gdy widzą, że potrafią kręcić biodrami i bezbłędnie powtórzyć choreografię podpatrzoną w teledysku.
A jakie korzyści dla ciała! - Przez godzinę zajęć można spalić około 400 kilokalorii!!!
Większość powtarzanych figur polega na głębokich przysiadach i powolnym wspinaniu się w górę. A to wyszczupla całe nogi i ujędrnia pośladki. Ćwiczenia wykonuje się w dość dużym tempie, co sprawia, że kobiety szybko poprawiają wytrzymałość organizmu i nabierają świetnej kondycji.
Efekt regularnego treningu? - Jesteś zgrabniejsza, szczuplejsza, Twoje ruchy nabierają gracji, a Ty pewności siebie. Prostujesz zgarbione plecy i unosisz podbródek.
S-aerobik nie tylko odchudza i odstresowuje, ale podobno ma też dodatkowe działanie: pozytywny wpływ na relacje z ukochanym.
To, w jakiej dawce go zastosujesz, zależy od Ciebie.
Cyt:…..”Zajęć z Erotic Dance nie sposób pomylić z innymi, bo już od progu uczestniczki wita piosenka l Want Your Sex! George'a Michaela. Dobrze, że na mój pierwszy trening nie zabrałam body i szpilek, bo wszystkie ćwiczące dziewczyny ubrane są w dresy i wygodne sportowe buty. Staję w ostatnim rzędzie i obserwuję instruktorkę, która pokazuje pierwsze figury. - Nogi stawiamy szeroko i schodzimy w dół jak do przysiadu. Dłonie prześlizgują się do kolan i wracają aż do talii - tłumaczy, instruktorka s-aerobiku. Nieźle! Już się czuję jak na scenie w nocnym klubie. Teraz kręcimy biodrami, a ręce wyciągamy w górę. Figury, które pokazuje nam Aga, układają się w choreografię jak z teledysku gwiazdy soul Helence. Żeby nie było aż lak serio, trenerka dołącza do układu zabawne ozdobniki, jak puszczanie całusów z dłoni i mrugnięcia okiem. Dziewczyny wybuchają śmiechem i wcale się nie przejmują, gdy jakaś figura im nie wychodzi. Zresztą z minuty na minutę powtarzanie choreografii idzie im coraz lepiej i wkrótce okazuje się, że kocie ruchy mamy niemal we krwi. Żadna z nas nie ma większego problemu z robieniem ósemek biodrami i wyginaniem ciała w tył. Pozytywnej atmosfery tych lekcji nie da się porównać z żadna inną gimnastyką. Ale nie myśl, że s-aerobik to łatwizna. Zmachasz się i spocisz jak po godzinie żmudnego wchodzenia na step albo po ostrym treningu TBC. Za to nie będziesz się nudzić ani przez minutę. - Uwaga, ostatnie elementy choreografii robimy na podłodze - uprzedza Aga i już po chwili leżymy wyciągnięte, odpychając się rękami od ziemi. Jak na komendę wszystkie unosimy biodra i przez chwile poruszamy nimi w górę i w dół. Teraz odwracamy się na brzuch i przeginamy ciało jak w kocim grzbiecie, a w końcu klękamy. - Wyobraźcie sobie linę, po której się wspinacie i powoli podnosicie - tłumaczy Aga. Cały układ choreograficzny powtarzamy za każdym razem do innej piosenki. Leniwie przeciągamy się i kołyszemy, gdy Joe Cocker mruczy z głośników "baby, take off yout clothes". potem zwiększamy tempo, gdy dziewczyny z grupy Pussycat Dolls wyśpiewują "don't cha wish your girlfriend was hot like me"……

|